Latest News

    No posts were found.

Management:               e-mail: management@ostalowski.com               mobile: +48 692 720 948

Blog

Bartek Ostałowski walczył do samego końca podczas DMP w Słomczynie

W ostatni weekend (8-9 września) odbyła się 5. runda Driftingowych Mistrzostw Polski na Autodrom Słomczyn. Bartosz Ostałowski po raz kolejny udowodnił, że drzemie w nim duch walki i że nie podda się mimo przeciwności.

 

Po rundzie na Węgrzech, Driftingowe Mistrzostwa Polski wróciły na tor w Słomczynie. Do walki o punkty w kwalifikacji generalnej stanęli najlepsi drifterzy w Polsce, a pośród nich również Bartek w swoim Nissanie.

Sobota była dniem treningowym. Po badaniach kontrolnych samochodów i briefingu dla zawodników, drifterzy ruszyli na tor, aby zapoznać się z trasą w Słomczynie. Przejazdy Bartka w treningach zapowiadały się bardzo obiecująco. Jeździł płynnie i równo, zaliczając strefy, które punktowane są przez sędziów. To dobrze wróżyło przed kwalifikacjami, jednak pech dał o sobie znać…

Po kilkunastu przejazdach treningowych ekipa Bartka usłyszała niepokojące stukanie pod maską Nissana. Po sprawdzeniu samochodu w parku maszyn objawy wskazywały na uszkodzenie wału korbowego. Bartek wraz ze swoim Teamem podjął szybką decyzję o powrocie do swojego serwisu pod Krakowem i próbie reanimacji Bandziora.

Po przyjeździe do warsztatu Bartka jego mechanicy szybko przystąpili do rozbierania silnika. Po godzinie pracy udało się zdiagnozować usterkę – pęknięcie wału korbowego. Wydawało się, że dalszy udział Bartka w zawodach w Słomczynie jest przekreślony, jednak on nie zamierzał się poddać.

Razem ze swoimi mechanikami postanowił walczyć dalej, a z pomocą miał przyjść pierwszy wyścigowy samochód Bartka –  stare BMW E30 o mocy 190 koni mechanicznych. Auto nie jest przystosowane do driftu – nie posiada hamulca ręcznego i driftingowego skrętu. Wymieniony został jedynie dyferencjał. Mechanicy pracowali do godziny 23 nad przygotowaniem samochodu do zawodów.

O 5 nad ranem Team wyruszył w drogę do Słomczyna, aby zdążyć na kwalifikacje. BMW przeszło badanie kontrolne, dzięki czemu Bartosz mógł kontynuować start w zawodach. Jednak mała moc samochodu, a także brak dopasowania do driftu spowodowała, że Bartkowi nie udało się zakwalifikować do finałów w parach. Pomimo wszystko, udowodnił, że jest prawdziwym wojownikiem.

– Mieliśmy plan, że spróbujemy powalczyć. Samochód nie ma hamulca ręcznego, sprzęgła, ani skrętu, dlatego było bardzo ciężko. Postawiłem wszystko na jedną kartę i brakło trochę szczęścia – mówił Bartek Ostałowski – Jednak mimo wszystko stwierdziliśmy w naszym Teamie, że walczymy dalej, dlatego przywieźliśmy to BMW. Wiedzieliśmy, że szanse są marne, jednak nawet 10 % szans nam wystarczyło, żeby wystartować.

Kolejny start Bartka jest planowany na 29-30 września podczas finałowej rundy cyklu Driftingowych Mistrzostw Polski w Modlinie.

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź.